wtorek, 8 marca 2011

"No fly zone" - Libijskie piekło i niemoc zachodu

To już dobrze ponad tydzień wielcy tego świata, debatują czy, a jak tak to w jaki sposób zareagować na zbrodnie przeciwko cywilom w Libii. Każdego dnia gina ludzie - czasem ci z bronia w ręku - przez media nazywani rebeliantami, a czasem niewinni cywile bezradni wobec nalotów wojskowych mysliwców lub co gorsza śmigłowców bojowych siejacych spustoszenie i śmierć.

Ustanowienie strefy zakazu lotów nad LIbią okazuje się zbyt wielkim wyzwaniem dla wspólnoty międzynarodowej. ONZ oprócz potępiania reżimu Kadaffiego nie wiele może zrobić ...

O co tutaj chodzi? Czy będziemy negocjować z szaleńcem rzucajacym lotnictwo wojskowe przeciwko własnym obywatelom?

poniedziałek, 7 lutego 2011

Wojna Polsko - Ruska; nowy początek

10 Kwietnia 2010 roku był dniem niesamowitym.

Prezydent nie żyje ... Jak wielu z nas usłyszało tę niewiarygodna i paraliżującą wiadomość w telewizji, w radiu, przez telefon. Pierwsze wrażenie, jakkolwiek dla każdego inne, w gruncie rzeczy pewnie takie same ... Jak to? Prezydent nie żyje? Co teraz? Jak to się stało?

Szczególny czas

Tego dnia, chyba każdy z nas, czuł jakby odszedł ktoś bliski. Członek rodziny. Smutek, żal, zaduma. Przez wiele głów i serc z pewnością przeleciało znane powiedzenie ... "śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą" Nagle każdy z nas myślał i rozmawiał tylko o katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Stacje radiowe i telewizyjne przerwały swoje codzienne ramówki. W powietrzu dawało się wyczuć atmosferę zadumy i niedowierzania. To miała być kwietniowa Sobota. Taka zwykła, choć dla Polaków podniosła. To właśnie w tę Sobotę, Prezydent Kaczyński, miał przemawiać w Katyniu ... W Katyniu, który już raz zabrał nam kwiat narodu.

Smutne ale prawdziwe ...

A teraz szczerze.
Gdyby nie to wydarzenie sobotniego ranka, wielu z nas nie zauważyło by wielkiej różnicy między tą własnie Sobotą, a  innymi weekendowymi dniami tego roku. Gdzieś w południe media pokazałyby Prezydenta w Katyniu, przypomniałyby wydarzenia bez precedansu w historii świata, a także podsumowałyby treść przemówienia  Lecha Kaczyńskiego.

Wielu z nas, swoja uwagę skupiłoby pewnie dopiero na kąśliwych komentarzach gadajacych głów, dyskutujących czy ton przemówienia nie był za ostry, czy nie powinniśmy żyć dalej, budując nową jakość przyjaźni miedzy Polską i Rosją. Kto inny zwróciłby pewnie uwagę na fakt, że tego ważnego dnia w Katyniu nie było Premiera Tuska - który swoją oficjalną podróż odbył trzy dni wcześniej. Pytalibyśmy się nawzajem jak to możliwe że Premier i Prezydent nie czuli potrzeby aby być tam razem? Dyskutowalibyśmy, czy napięty grafik  Premiera to wystarczający argument? Czy jest coś więcej? Jakieś drugie dno? Jedni z nas od razu przyznaliby rację ekipe rządowej, która w pełni świadomie swoją wcześniejszą wizytą uczyniła datę 7 Kwietnia, datą nowa, alternatywną do tej która funkcjonuje od lat. Inni, czuliby niesmak, jakoże w polityce nic nie dzieje się przypadkiem, a dwie wizyty, podwójne obchody, Premier i Prezydent ... to tylko ciag dalszy politycznej gry. Zakładnik tej gry to ... po raz kolejny - Polska.

Jakież to polskie ... Jestem pewien że właśnie te przyziemne spory i komentarze wzięły by góre nad zadumą i wspomnieniem pamięci bestialsko pomordowanych oficerów.

Mój Prezydent

Tego dnia, Prezydent Kaczyński leciał do Katynia wygłosić bardzo stanowcze przemówienie.
Mówiło się o jego treści i tonie już na długo przed obchodami rocznicowymi. Lech Kaczyński,w tę okrągłą rocznicę zamierzał przypomnieć światu wydarzenia które dla historii Polski są święte, a także przypomnieć postawę Rosji w kwestii sprawy Katyńskiej.

Rosji, która przez długie lata blokowała i nadal blokuje wszelkie działania zmierzające do uznania wydarzeń w Katyniu, Charkowie czy Starobielsku za zbrodnię ludobójstwa.
Rosji, która ustami swojego "demokratycznego" rządu po roku 1989, nigdy oficjalnie nie przeprosiła Polaków za zbrodnie swoich komunistycznych poprzedników.
Rosji, która rodzinom pomordowanych odmawia wszelkich roszczeń i praw, prawnie kwalifikując zorganizowany mord tysięcy oficerów wojska polskiego, jako pospolite przestępstwo, które wg prawa ulega przedawnieniu ...

Tego dnia,  leciał tam mój Prezydent. Człowiek honoru, który nie obawiał się mówić głośno tego co nie podobało się rządzącym w Moskwie - z panem Putinem na czele - którego wywiadowcza machina ciężko pracuje aby nadać Rosji nową, cywilizowaną twarz.

Nowa jakość?

Tego dnia wszystko się zmieniło, a przynajmniej miało się zmienić. Tego dnia, coś zapukało do drzwi naszego sumienia. Czy czasem, jako Polacy, nie jesteśmy dla siebie zbyt ostrzy, bezwzględni, krytyczni? Pytanie to kierowane głównie do polityków -  będących przecież Polską w pigułce - domagało się odpowiedzi. Czy zmieni się styl i język polskiej polityki? Czy nastanie nowy czas? Czy zmienimy się na lepsze?

sobota, 22 stycznia 2011

Wojna Polsko - Ruska; preludium

Poprzez swoją powściągliwość i opanowanie wniósł pan Premier Tusk do polskiej polityki nieco spokoju i przewidywalności. Do wyborów niósł hasła o rządzie fachowców, ludzi niezależnych od politycznych ugrupowań z których się wywodzą oraz nowej, cywilizowanej twarzy elity politycznej w kraju nad Wisłą.

Podczas wyborów wygranych dość pewnie przez PO, spoleczeństwo - zmęczone codzieną bezwzględną walką na słowa gadających głów - wyraźnie pokazało żółtą kartkę zapędom poprzedniej koalicji rządzącej na czele z PiS, które pod hasłem budowy IV RP, coraz częściej uciekało się do zabiegów przypominających praktyki państw policyjnych, gdzie dzień bez aresztowań oraz pokazowych procesów był dniem straconym.

O dwóch takich ...

Niewiele wyszło z ambitnych planów Jarosława Kaczyńskiego, z uporem maniaka walczącego z wszechobecnymi siłami zła, powszechnie znanymi jako - układ, zagranicznymi szpiegami, do kości skorumpowanymi lekarzami, a także posłami oraz prokuratorami, gdzie na większość wydano publicznie wyrok, jeszcze zanim zdążył rozpoczać się proces.
Z ambitnych planów wyszło naprawdę niewiele, mimo że koalicja PiS posiadała stabilną większość zarówno w parlamencie jak i w senacie. Na tym jednak nie koniec, jako że partia Jaroslawa Kaczyńskiego mogła cieszyć się także niezawodnym wsparciem wyjątkowo upartyjnionego Prezydenta RP, który nie zamierzał nawet ukrywać swych politycznych preferencji przy wetowaniu ustaw będących nie w smak prezesesowi PiS.

Kiedy opadł wyborczy pył, nastąpiła całkowita zmiana sił w Sejmie i Senacie. Na posterunku pozostał natomiast Prezydent Lech Kaczyński zaciekle strzegący interesów obywateli spoza układu, bezrobotnych i uciśnionych w kraju. Na froncie międzynarodowym, antypatyczny Lech Kaczyński, aspirował do roli twardego lidera swojej części Europy, mężnie broniącego interesów wszystkich państw opierających się silnym wpływom Rosji prezydenta Putina.

Moja racja jest mojsza

Niedługo trzeba było czekać na nową erę w polskiej kulturze politycznej, gdzie prymat wiedli Prezydent Kaczyński oraz Premier Donald Tusk. Nieustannie kwestionując konstytucyjność prowadzonych przez swoje urzędy działań, prowadząc publiczne pyskówki, jak również nagminnie bijac się o miejsca w rządowych samolotach czy też wyrywajac sobie krzesła podczas posiedzeń Rady Europy, obaj mężowie stanu, uosabiali nową jakość uprawiania polityki destrukcji wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

Zadziwia też skuteczność z jaką sam Donald Tusk oraz jego otoczenie - z ochoczą pomocą mediów publicznych -  wielokrotnie ośmieszał Głowę Państwa, zyskując przy tym przychylność znacznej większości polskiego społeczeństwa. Szkody dla wizerunku państwa oraz godności najwyższego urzędu w państwie są praktycznie nie do oszacowania, natomiast należy wierzyć że historia podejmie się z czasem podsumowania tych szkodliwych dla interesów Polski wybryków dwóch najważniejszych polityków w państwie polskim.

Co dwa głosy to nie jeden

Nie było jescze w nowoczesnej historii Polski tak niespójnego głosu w sprawach polskiej racji stanu, gdzie niemal codziennie obaj panowie; Kaczyński i Tusk zaskakiwali się nawzajem decyzjami, nominacjami, odwołaniami oraz opiniami w stosunku do polskich służb dypolmantycznych, oraz strategii Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawach tak istotnych jak stanowisko Polski w kwestii budowy gazociagu Nord Stream - z pominięciem terytorium Polski, czy amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej Patriot, który miał zostać rozmieszczony na terenie Polski oraz Czech.

Podczas gdy MSZ ciężko pracowało aby uspokoić Rosjan; Minister Sikorski we własnym domu gościł naszych "parterów" zza wschodneij granicy aby podczas tradycyjnego obiadu objaśnić korzyści jakie z systemu może mieć sama Rosja oraz cały blok państw Europy Srodkowo-Wschodniej.
Rząd natomiast, wraz z politykami koalicji prześcigał się w zapewnieniach jak nieszkodliwy dla stabilnosći w regionie będzie w 95% defensywny system zdolny do zabezpieczenia Europy przed nuklearnym atakiem państw bandyckich jak np. Iran.

Biegunowo inne - zdaniem rządu nieoficjalne - stanowisko repreprezentowała Kancelaria Prezydenta RP oraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które prezentując twarde stanowisko wobec Rosji wskazywało na suwerenność Polski i brak potrzeby uzyskiwania jakichkolwiek zgód bądź przyzwoleń na budowe wszelkich systemów wojskowych na terytorium Polski. Nie przebierając w środkach obie instytucje słowami osób z najbliższego otoczenia Lecha Kaczyńskiego zwiastowały zamach na polską suwerenność, nnieudolność polskiego rządu oraz uległość NATO względem Rosjan.

Kolejny raz, światowe agencje informacyjne wysłały do swoich krajów relacje o niespotykanej w świecie zachodnim praktyce, gdzie podczas negocjacji w sprawiach najwyższej wagi państwowej w zakresie obronności, zarówno MSZ jak i Prezydent państwa będącego członkiem NATO, mówią całkowicie innym głosem, pozostawiając spoleczność międzynarodową w stanie osłupienia. Zagraniczna prasa jeszcze przez kolejnych kilka dni próbowała rozgryźć polski system konstytucyjny aby ostatecznie zrozumieć czyje decyzje będą wiażące wg zapisów ustawy zasadniczej ...

W takiej właśnie atmosferze wzajemnej podejrzliwości, istniały obok siebie w polskiej polityce dwa światy reprezentujące dwa stanowiska, na dwa sposoby interpretujące zapisy Konstytucji RP oraz w dwóch wymiarach prezentujące - jedną Polskę.

Prezydent Kaczyński, prezentując twarde stanowisko wobec Rosji, poleciał do Tbilisi, stanął w obronie interesów krajów nadbałtyckich - zagrożonych wpływem Rosji na ich rozwój ekonomiczny a także wspierał Pomarańczową Rewolucje na Ukrainie, wyrastając przy tym na najbardziej antyrosyjskiego przywódce państwa w Europie Środkowo-Wschodniej.



piątek, 7 listopada 2008

Zatrzymac Kurskiego ...

To moglo zdarzyc sie tylko w Polsce.
Kolumna samochodow Centralnego Biura Sledczego, pedzi okolo 140 km/h na drodze Gdansk - Warszawa, przewozac dwoch groznych przestepcow. Tak ogromna predkosc nie jest przypadkiem. Wynika z procedur, ktorych nalezy przestrzegac przy konwojowaniu niebezpiecznych przestepcow. Predkosc powyzej 120 km/h pozwala wyprzedzic wszystkich uzytkownikow ruchu oraz szybko i skutecznie zlokalizowac ewentualna probe odbicia przewozonych badz ataku na konwoj, w postaci innych pojazdow pedzacych z podobna predkoscia.
Warto dodac ze podobne procedury stosuje sie w przypadku konwojowania waznych osobistosci, politykow i zagranicznych gosci, tak zwanych VIP.

Tymczasem ta sama drogo porusza sie "powazny" polityk, "powaznej" partii opozycyjnej, pan Jacek Kurski. Bedac znanym obronca ucisnionych oraz pretendentem do tytulu Meza Stanu, usiluje dostac sie do stolicy, gdzie - jak pozniej poinformuje media - "czekaja na niego ludzie"

Pan Kurski, nie obracajac w srodkach, po prostu wlacza swiatla awaryjne, przyspiesza do 130 km/h i dolacza do konwoju, jadac za nim dobrych kilkanascie kilometrow, skutecznie wymijajac wszelkie korki oraz blokady przygotowane przez policje drogowa. Pan Kurski - tak bardzo skupiony na dobrej zabawie - nie zauwaza przynajmniej kilku prob zatrzymania go przez policyjne patrole. Nie zwazajac na nic mknie w swoim ciemnym Mercedesie, niczym glowny bohater filmu sensacyjnego.

Jego przygoda konczy sie kiedy zostaje zatrzymany przez policyjna blokade, ktora w porozumieniu z CBS proboje zatrzymac pojazd, ktorego kierowca podejrzewany jest o probe odbicia groznych przestepcow ...
Jak powaznie zdziwieni musieli byc policjanci ktorzy za kierownica ujrzeli posla na sejm RP, pana Jacka Kurskiego ...

Historia jak z filmu o Jamesie Bondzie? Nie, raczej historia jak z horroru.
Pan Kurski po zatrzymaniu, lekko zaskoczony calym wydarzeniem, po prostu okazal legitymacje poselska po czym wytlumaczyl oslupialym policjantom o co chodzi z tm powszechnie znanym ... immunitetem poselskim. A chodzi ni mniej ni wiecej o to, ze panowie policjanci powinni sobie znalezc powazniejsze rzeczy do roboty niz zatrzymywanie posla na sejm RP, wykonywujacego prace zwiazane z realizacja mandatu posla ... czyli lamania wszelkich mozliwych przepisow drogowych, stwarzania niebezpieczenstwa na drodze publicznej oraz lekcewazenia prawa.

Jako prosty obywatel, chcialbym zadac kilka pytan.
Co powyzsza historia ma wspolnego z wykonywaniem pracy posla na sejm poza ewidentnym lekcewazaniem prawa i narazaniem innych obywateli na powazne niebezpieczenstwo utraty zdrowia lub zycia? Jaki mandat zaplacil pan Kurski w zwiazku ze zlamaniem tak wielu przepisow?

Zasadniczym pytaniem jakie nalezaloby zadac analizujac powyzsze zdarzenie, dotyczy tez przedewszystkim kwestii bezkarnosci polskich politykow oraz naduzyc przywilejow plynacych z posiadania immunitetu poselskiego. Swiadkami ilu kolejnych absurdow musi jeszcze byc polskie spoleczenstwo, zanim ktorys z rzadow w koncu zaproponuje ustrawe ograniczajaca immunitet poselski?

Wydawaloby by sie, ze obecny Premier RP, pan Donald Tusk, ktory podrozuje pociagiem aby zaoszczedzic na samolotach, doskonale rozumie sile PR-u ukazujacego go jako oszczednego i sprawiedliwego gospodarza, jednak historia pana Kurskeigo, zamiast sprowokowac szybka reakcje rzadu w postaci projektu ustawy o ograniczeniu immunitetu - ktora przed wtyborami obiecywal pan Tusk - przeksztalcila sie jedynie w kolejny salonowy zart.