sobota, 22 stycznia 2011

Wojna Polsko - Ruska; preludium

Poprzez swoją powściągliwość i opanowanie wniósł pan Premier Tusk do polskiej polityki nieco spokoju i przewidywalności. Do wyborów niósł hasła o rządzie fachowców, ludzi niezależnych od politycznych ugrupowań z których się wywodzą oraz nowej, cywilizowanej twarzy elity politycznej w kraju nad Wisłą.

Podczas wyborów wygranych dość pewnie przez PO, spoleczeństwo - zmęczone codzieną bezwzględną walką na słowa gadających głów - wyraźnie pokazało żółtą kartkę zapędom poprzedniej koalicji rządzącej na czele z PiS, które pod hasłem budowy IV RP, coraz częściej uciekało się do zabiegów przypominających praktyki państw policyjnych, gdzie dzień bez aresztowań oraz pokazowych procesów był dniem straconym.

O dwóch takich ...

Niewiele wyszło z ambitnych planów Jarosława Kaczyńskiego, z uporem maniaka walczącego z wszechobecnymi siłami zła, powszechnie znanymi jako - układ, zagranicznymi szpiegami, do kości skorumpowanymi lekarzami, a także posłami oraz prokuratorami, gdzie na większość wydano publicznie wyrok, jeszcze zanim zdążył rozpoczać się proces.
Z ambitnych planów wyszło naprawdę niewiele, mimo że koalicja PiS posiadała stabilną większość zarówno w parlamencie jak i w senacie. Na tym jednak nie koniec, jako że partia Jaroslawa Kaczyńskiego mogła cieszyć się także niezawodnym wsparciem wyjątkowo upartyjnionego Prezydenta RP, który nie zamierzał nawet ukrywać swych politycznych preferencji przy wetowaniu ustaw będących nie w smak prezesesowi PiS.

Kiedy opadł wyborczy pył, nastąpiła całkowita zmiana sił w Sejmie i Senacie. Na posterunku pozostał natomiast Prezydent Lech Kaczyński zaciekle strzegący interesów obywateli spoza układu, bezrobotnych i uciśnionych w kraju. Na froncie międzynarodowym, antypatyczny Lech Kaczyński, aspirował do roli twardego lidera swojej części Europy, mężnie broniącego interesów wszystkich państw opierających się silnym wpływom Rosji prezydenta Putina.

Moja racja jest mojsza

Niedługo trzeba było czekać na nową erę w polskiej kulturze politycznej, gdzie prymat wiedli Prezydent Kaczyński oraz Premier Donald Tusk. Nieustannie kwestionując konstytucyjność prowadzonych przez swoje urzędy działań, prowadząc publiczne pyskówki, jak również nagminnie bijac się o miejsca w rządowych samolotach czy też wyrywajac sobie krzesła podczas posiedzeń Rady Europy, obaj mężowie stanu, uosabiali nową jakość uprawiania polityki destrukcji wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.

Zadziwia też skuteczność z jaką sam Donald Tusk oraz jego otoczenie - z ochoczą pomocą mediów publicznych -  wielokrotnie ośmieszał Głowę Państwa, zyskując przy tym przychylność znacznej większości polskiego społeczeństwa. Szkody dla wizerunku państwa oraz godności najwyższego urzędu w państwie są praktycznie nie do oszacowania, natomiast należy wierzyć że historia podejmie się z czasem podsumowania tych szkodliwych dla interesów Polski wybryków dwóch najważniejszych polityków w państwie polskim.

Co dwa głosy to nie jeden

Nie było jescze w nowoczesnej historii Polski tak niespójnego głosu w sprawach polskiej racji stanu, gdzie niemal codziennie obaj panowie; Kaczyński i Tusk zaskakiwali się nawzajem decyzjami, nominacjami, odwołaniami oraz opiniami w stosunku do polskich służb dypolmantycznych, oraz strategii Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawach tak istotnych jak stanowisko Polski w kwestii budowy gazociagu Nord Stream - z pominięciem terytorium Polski, czy amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej Patriot, który miał zostać rozmieszczony na terenie Polski oraz Czech.

Podczas gdy MSZ ciężko pracowało aby uspokoić Rosjan; Minister Sikorski we własnym domu gościł naszych "parterów" zza wschodneij granicy aby podczas tradycyjnego obiadu objaśnić korzyści jakie z systemu może mieć sama Rosja oraz cały blok państw Europy Srodkowo-Wschodniej.
Rząd natomiast, wraz z politykami koalicji prześcigał się w zapewnieniach jak nieszkodliwy dla stabilnosći w regionie będzie w 95% defensywny system zdolny do zabezpieczenia Europy przed nuklearnym atakiem państw bandyckich jak np. Iran.

Biegunowo inne - zdaniem rządu nieoficjalne - stanowisko repreprezentowała Kancelaria Prezydenta RP oraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które prezentując twarde stanowisko wobec Rosji wskazywało na suwerenność Polski i brak potrzeby uzyskiwania jakichkolwiek zgód bądź przyzwoleń na budowe wszelkich systemów wojskowych na terytorium Polski. Nie przebierając w środkach obie instytucje słowami osób z najbliższego otoczenia Lecha Kaczyńskiego zwiastowały zamach na polską suwerenność, nnieudolność polskiego rządu oraz uległość NATO względem Rosjan.

Kolejny raz, światowe agencje informacyjne wysłały do swoich krajów relacje o niespotykanej w świecie zachodnim praktyce, gdzie podczas negocjacji w sprawiach najwyższej wagi państwowej w zakresie obronności, zarówno MSZ jak i Prezydent państwa będącego członkiem NATO, mówią całkowicie innym głosem, pozostawiając spoleczność międzynarodową w stanie osłupienia. Zagraniczna prasa jeszcze przez kolejnych kilka dni próbowała rozgryźć polski system konstytucyjny aby ostatecznie zrozumieć czyje decyzje będą wiażące wg zapisów ustawy zasadniczej ...

W takiej właśnie atmosferze wzajemnej podejrzliwości, istniały obok siebie w polskiej polityce dwa światy reprezentujące dwa stanowiska, na dwa sposoby interpretujące zapisy Konstytucji RP oraz w dwóch wymiarach prezentujące - jedną Polskę.

Prezydent Kaczyński, prezentując twarde stanowisko wobec Rosji, poleciał do Tbilisi, stanął w obronie interesów krajów nadbałtyckich - zagrożonych wpływem Rosji na ich rozwój ekonomiczny a także wspierał Pomarańczową Rewolucje na Ukrainie, wyrastając przy tym na najbardziej antyrosyjskiego przywódce państwa w Europie Środkowo-Wschodniej.



3 komentarze:

  1. Powyższy tekst to pierwszy post s serii, dotyczącej katastrofy w Smoleńsku oraz raportu MAK. Komentujcie, wasze opinie są bardzo cenne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, Czyż nie za późno na taki artykuł?
    Ja tez nie bylem zwolennikiem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 10 kwietnia 2010 miał zmienić Nas wszystkich w Polsce ale tak sie nie stalo. Tak czy inaczej ze wzgledu na szacunek dla zmarlych powinnismy im juz dac spokoj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie.
    Zgadzam się absolutnie, że zmarłym należy się szacunek i ja w tym artykule daleki jestem od jego odbierania Panu Prezydentowi Kaczyńskiemu. Artykul traktuje bardziej o Polsce i o nas samych - Polakach. Musimy jednak pamietać że Prezydent Kaczyński już na zawsze pozostanie na kartach historii Polski, więc niemozliwym jest pisać o Polsce, nie wspominajć o nim samym.

    OdpowiedzUsuń