poniedziałek, 7 lutego 2011

Wojna Polsko - Ruska; nowy początek

10 Kwietnia 2010 roku był dniem niesamowitym.

Prezydent nie żyje ... Jak wielu z nas usłyszało tę niewiarygodna i paraliżującą wiadomość w telewizji, w radiu, przez telefon. Pierwsze wrażenie, jakkolwiek dla każdego inne, w gruncie rzeczy pewnie takie same ... Jak to? Prezydent nie żyje? Co teraz? Jak to się stało?

Szczególny czas

Tego dnia, chyba każdy z nas, czuł jakby odszedł ktoś bliski. Członek rodziny. Smutek, żal, zaduma. Przez wiele głów i serc z pewnością przeleciało znane powiedzenie ... "śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą" Nagle każdy z nas myślał i rozmawiał tylko o katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Stacje radiowe i telewizyjne przerwały swoje codzienne ramówki. W powietrzu dawało się wyczuć atmosferę zadumy i niedowierzania. To miała być kwietniowa Sobota. Taka zwykła, choć dla Polaków podniosła. To właśnie w tę Sobotę, Prezydent Kaczyński, miał przemawiać w Katyniu ... W Katyniu, który już raz zabrał nam kwiat narodu.

Smutne ale prawdziwe ...

A teraz szczerze.
Gdyby nie to wydarzenie sobotniego ranka, wielu z nas nie zauważyło by wielkiej różnicy między tą własnie Sobotą, a  innymi weekendowymi dniami tego roku. Gdzieś w południe media pokazałyby Prezydenta w Katyniu, przypomniałyby wydarzenia bez precedansu w historii świata, a także podsumowałyby treść przemówienia  Lecha Kaczyńskiego.

Wielu z nas, swoja uwagę skupiłoby pewnie dopiero na kąśliwych komentarzach gadajacych głów, dyskutujących czy ton przemówienia nie był za ostry, czy nie powinniśmy żyć dalej, budując nową jakość przyjaźni miedzy Polską i Rosją. Kto inny zwróciłby pewnie uwagę na fakt, że tego ważnego dnia w Katyniu nie było Premiera Tuska - który swoją oficjalną podróż odbył trzy dni wcześniej. Pytalibyśmy się nawzajem jak to możliwe że Premier i Prezydent nie czuli potrzeby aby być tam razem? Dyskutowalibyśmy, czy napięty grafik  Premiera to wystarczający argument? Czy jest coś więcej? Jakieś drugie dno? Jedni z nas od razu przyznaliby rację ekipe rządowej, która w pełni świadomie swoją wcześniejszą wizytą uczyniła datę 7 Kwietnia, datą nowa, alternatywną do tej która funkcjonuje od lat. Inni, czuliby niesmak, jakoże w polityce nic nie dzieje się przypadkiem, a dwie wizyty, podwójne obchody, Premier i Prezydent ... to tylko ciag dalszy politycznej gry. Zakładnik tej gry to ... po raz kolejny - Polska.

Jakież to polskie ... Jestem pewien że właśnie te przyziemne spory i komentarze wzięły by góre nad zadumą i wspomnieniem pamięci bestialsko pomordowanych oficerów.

Mój Prezydent

Tego dnia, Prezydent Kaczyński leciał do Katynia wygłosić bardzo stanowcze przemówienie.
Mówiło się o jego treści i tonie już na długo przed obchodami rocznicowymi. Lech Kaczyński,w tę okrągłą rocznicę zamierzał przypomnieć światu wydarzenia które dla historii Polski są święte, a także przypomnieć postawę Rosji w kwestii sprawy Katyńskiej.

Rosji, która przez długie lata blokowała i nadal blokuje wszelkie działania zmierzające do uznania wydarzeń w Katyniu, Charkowie czy Starobielsku za zbrodnię ludobójstwa.
Rosji, która ustami swojego "demokratycznego" rządu po roku 1989, nigdy oficjalnie nie przeprosiła Polaków za zbrodnie swoich komunistycznych poprzedników.
Rosji, która rodzinom pomordowanych odmawia wszelkich roszczeń i praw, prawnie kwalifikując zorganizowany mord tysięcy oficerów wojska polskiego, jako pospolite przestępstwo, które wg prawa ulega przedawnieniu ...

Tego dnia,  leciał tam mój Prezydent. Człowiek honoru, który nie obawiał się mówić głośno tego co nie podobało się rządzącym w Moskwie - z panem Putinem na czele - którego wywiadowcza machina ciężko pracuje aby nadać Rosji nową, cywilizowaną twarz.

Nowa jakość?

Tego dnia wszystko się zmieniło, a przynajmniej miało się zmienić. Tego dnia, coś zapukało do drzwi naszego sumienia. Czy czasem, jako Polacy, nie jesteśmy dla siebie zbyt ostrzy, bezwzględni, krytyczni? Pytanie to kierowane głównie do polityków -  będących przecież Polską w pigułce - domagało się odpowiedzi. Czy zmieni się styl i język polskiej polityki? Czy nastanie nowy czas? Czy zmienimy się na lepsze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz